BADAWCZA NAGONKA
Świat, w którym wiele przyjmowaliśmy na wiarę, skończył się prawdopodobnie w roku 2020, wraz z przemówieniem Tedrosa Ghebreyesusa w sprawie pandemii :”Świat już nigdy nie będzie taki sam”. A może graniczną datą będzie 22.02.2022, czyli dzień ostatniej przed wojną na Ukrainie rozmowy między prezydentami USA i Rosji. Może granica będzie jeszcze później ustalana. Tak czy tak, wstąpiliśmy na ścieżkę nowoczesnych technologii, sztucznych inteligencji, megakomputerów, kwantowych odkryć, podróży w kosmos, czyli na ścieżkę nauki.
Nauka wypiera ślepą wiarę (https://blog.schafran.pl/index.php/10-antyki-starocie/25-nauka-to-czary), a to właśnie ta ostatnia rządziła w wielu dziedzinach życia. Historia, psychologia, socjologia, antropologia kultury i pokrewne, były bardzo płynne, oparte głównie na obserwacjach ludzkich. „Subiektywizm obiektywizmu” można byłoby rzec, ponieważ prowadzone obserwacje, byly z natury subiektywne, jednak prowadziły do kreacji pewnego zbiorowego obiektywizmu.
Numizmatyka jako jedna z dziedzin pomocniczych historii, długo dotknięta była „wadą”, braku ustandaryzowanych metod badawczych, zresztą podobnie do dosyć trudnej badawczo archeologii.
"Archeologia jest uważana za jedną z najtrudniejszych dziedzin badawczych ze względu na konieczność łączenia pracy fizycznej z zaawansowaną analizą interdyscyplinarną często w warunkach dużej niepewności." (cytat ze strony Uniwersytetu Gdańskiego, Wydział Archeologii).
Pomimo rozwoju narzędzi badawczych (XRF, LIBS, Mikroskopia) niepewność pomiarowa zawsze pozostanie, jednak jej margines będzie się zmniejszał, a co za tym idzie poziom pewności, co dokładnie za obiekt posiadamy, będzie się zwiększał.
Moneta, pomimo jej bardzo swoistego charakteru, jest rzeczywistym obiektem fizycznym, który można poddać procedurom badawczym, i choć kilkanaście lat temu tych procedur było mniej, a kilkadziesiąt lat temu nie było ich prawie wcale, bądź znikoma ilość, to rozmawiając z mocno doświadczonymi numizmatykami, można odnieść wrażenie, że dosyć dobrze radzili sobie ze stawianiem pionierskich kroków na badawczym trakcie.
Dzisiaj (numizmatyka nie jest tu chyba wyjątkiem) wraz z misją Artemis II, ludzkość postanowiła więcej badać niż dotychczas, a ma tak naprawdę co, no i oczywiście czym. W niektórych „naukowych branżach”, czy to z ciekawości, czy dla „pieniędzy", czy może dla jeszcze jakichś innych, czasami wyższych celów, zapotrzebowanie na badania naukowe szalenie wzrosło. Być może spowodowane jest to samym pojawieniem się mnóstwa starych, i w mniemaniu niektórych, niepewnych obiektów rozmaitej natury.
W branży antykwarycznej na przykładzie numizmatyki można pokazać, że nawet towar, który był stosunkowo rzadki wypływa czasami w dużych ilościach, więc można badać.
Czy uszczęśliwi to posiadaczy, czy zasmuci, to ciężko powiedzieć, lecz warto pamiętać, że już Marian Gumowski zwykł mawiać, że w każdej, nawet zaawansowanej kolekcji może być do 10 % - 15 % falsyfikatów (M. Gumowski podręcznik numizmatyki). Dzisiaj, kiedy starsze metody wytwarzania czegokolwiek można kopiować a nawet symulować z dowolna precyzją, wraz z zastosowaniem opartych na prawdopodobieństwie metod losowości, można produkować obiekty „singularne” (pojedyncze) - tutaj rozumiane jako niepowtarzalne (świetnie ilustruje to sztuczna inteligencja naśladująca malarstwo nowoczesne, abstrakcyjne (https://www.facebook.com/photo?fbid=825940976476725&set=a.578151734588985).
Człowiek nauczył się nie wierzyć we wszystko na tzw. "słowo", dzisiaj nawet "na obraz".
W związku z powyższym pojawiła się „badawcza nagonka”. Badajmy wszystko i za wszelką cenę! Autor niniejszego artykułu nie utożsamia się z tym podejściem, choć uważa, że każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie na ten temat (stąd ten artykuł). Na przysłowiowe XRF'y idą sztabki, monety, blaszki, biżuteria, zęby, bajery, pompki i rowery.
Dużo zachodu, czasami zdaje się bezsensownego (czasem życie zaskakuje), bo trzeba pamiętać, że Prof. Dr Dr Ursula Kampmann w swoich publikacjach i filmach (np. na stronie Münzen-Woche) podkreśla, że do identyfikacji, uwierzytelniania i analizy starożytnych monet nie jest potrzebne drogie laboratorium. Wprawne oko i dobra lupa (do analizy szczegółów, stylu i powierzchni) to podstawowe narzędzia do analizy monet rzymskich. Z takim podejściem zgadza się również Henryk Oleksy w Problemach Kryminalistyki 255/07, co prawda w odniesieniu do monet polskich.
I tutaj zaczęlibyśmy. Jako firma poniżej krótki komentarz do tematu jak traktujemy badania naukowe, jaką rolę pełnią w firmie Schafran oraz jak często z nich korzystamy.
Badania naukowe są bardzo ważne i stanowią dla nas odniesienie, dzięki któremu niejeden raz uniknęlśsmy nieszczęścia, ale też niejeden raz dokonania pełnej palety badań nie było potrzebne, co też zrozumieliśmy po pewnym czasie. Po latach praktyki dysponując małym laboratorium badawczym (nie wykonujemy badań na zlecenie klientów, a wyłącznie na potrzeby naszych własnych badawczych analiz, na cele naukowo-dokumentujące itp...) możemy pochwalić się standardową procedurą, którą stosujemy już od około 10 lat (tylko po co się chwalić :). Jest ona uzależniona od wartości monety, bo tylko monety poddajemy w firmie badaniom. Poniżej zestawienie:
1. Wartość monety: 0 - 250 Euro
Analiza wizualna i stylistyczna, głównie porównawcza, przy zastosowaniu metody szkiełko i oko + podstawowe pomiary metryczne.
2. Wartość monety: 250 - 1000 Euro
Metody z punktu 1. + Mikrometria + Mikroskopia podstawowa
3. Wartość monety: 1000 - 2500 Euro
Metody z punktu 2. + Mikroskopia zaawansowana + Mikroprofilometria
4. Wartość monety: 1000 - 2500 Euro
Metody z punktu 3. + Skanografia 2D (Ultra Resolution) + Traseologia podstawowa
5. Wartość monety: 2500 - 5000 Euro
Metody z punktu 4. + Traseologia zaawansowana porównawcza + Pomiary przewodności właściwej (koduktywność)
6. Wartość monety: 5000 - 10000 Euro
Metody z punktu 5 + Elipsometria analityczna wizualna
Wszystkie wyżej wymienione analizy możemy przeprowadzić we własnym zakresie w oparciu o sprawdzony model analityczny, z czego oczywiście szeroko i często korzystamy. Przy pozycjach powyżej 10000 Euro, w przypadku, jeśli wyżej wymienione badania nie wydają się dostatecznie zmniejszać ryzyko (prawie do zera) zamawiamy jeszcze dodatkowe badania (XRF czy LIBS) w renomowanych placówkach badawczych. Badaniami dysponujemy wyłącznie na potrzeby własne, aktualnie ich nie publikujemy, stanowią one wewnętrzne dokumenty firmy.
Podsumowując. Nie zawsze badamy każdy przedmiot, tylko w przypadku powziętych wątpliwości, że przedmiot może być, nazwijmy to eufemistycznie, "niepewny". Czasami korzystamy z podpowiedzi ekspertów od konkretnych krążków, czasami z usług firm certyfikujących, czasami z własnego doświadczenia. Badania stanowią tylko jakby pomoc naukową.
K. Szafrański.