Pewność interpretacji, waga słowa, którym się operuje, rzetelność postrzegania czy neutralność osądów są istotne. Nie powinno się głosić historii nieprawdziwych, opowiadać bajek, chyba, że nie o prawdę a o baśń właśnie nam chodzi.
Historia niniejsza łączy to co abstrakcyjne, ulotne z tym co już zbadane i naukowe. Dotyczy ona pewnej monety, czyli numizmatyki oraz jej historyczno-baśniowej interpretacji, której wątek można tkać jak pająk - misternie i z namysłem.
W samej numizmatyce z pewnością ważna jest dokładność i rzetelność naukowa, oparta na analizie starych monet, których istnienie i oryginalność zostają wcześniej czy później potwierdzone w drodze badawczej.
Do napisania powyższego a i poniższego tekstu, skłoniła mnie moneta moja własna, o której za chwilę, jak te dwie poniżej:
oraz
https://onebid.pl/pl/monety-polska-grosz-1547-krakow/3056133
Sam jestem posiadaczem super rewelacyjnego, menniczego, bezobiegowego egzemplarza tego typu, o znanej proweniencji i z certyfikatem, który, jak również owe dwie monety, potwierdza istnienie takiej wersji grosza Zygmunta I Starego.
Syn Kazimierza Jagiellończyka, mąż Bony Sforzy, marszand a i też niezły polityk i władca, który doprowadził do hołdu pruskiego, ze względu na swój sędziwy wiek zwany był „starym”. Przez całe swoje dosyć długie panowanie bił dobrą groszową monetę w latach 30. i 40. XVI wieku. Wydano liczne opracowania, broszury, czy katalogi, zidentyfikowano warianty, typy i podtypy, napisano wiele historii o monetach Zygmunta I. i wydawałoby się, że nic nowego się tu zdarzyć nie może. A jednak.
W roku 1547 w mennicy Krakowskiej pojawia się niezwykły stempel na którym widzimy orła, a na jego brzuchu, jeszcze małego „orzełka”? Zwykle brzuch dużego orła to różnego rodzaju kreski, kropki, bądź inne ozdobniki, tu jednak jakiś paw czy orzeł przysiadł.
Na zdjęciu poniżej zbliżenie monety z kolekcji autora.

Oczom trudno było na początku uwierzyć kiedy po raz pierwszy, widziało się tę monetę (w moim przypadku to było dosyć dawno temu, bo moneta, ta właśnie ze zdjęcia, pochodzi z mojej kolekcji z dawnych lat, a grading został wykonany około cztery lata temu).
Paw, gołąb, kogut czy może orzeł, chyba gatunek nie ma znaczenia, gdyż znamienne jest jego umiejscowienie i pewna „ukryta” symbolika.

Kałkowski odnosząc się do podobnego symbolu, choć zgoła na monecie wcześniejszej pisał:
W polu monety zagadka ornitologiczna: ptak - ale jaki? Jedni zwą go kogutem, drudzy gołębiem, inni wreszcie widzą w nim orła, pierwszego Orła polskiego. Z heraldycznym Orłem piastowskim nie ma on nic wspólnego, ale kto może naprawdę wiedzieć, co widział w nim jego twórca, gdy rzeźbił stempel tej monety (Tadeusz Kałkowski, Wydawnictwo Literackie Kraków, 1981 r., „Tysiąc lat monety polskiej”, str. 40).
Jeśli to orzeł – moneta ta mogłaby być jednym z najwcześniejszych użyć symbolu, który później przekształcił się w herb Polski (Orzeł Biały) i który pozostaje jednym z najważniejszych symboli narodowych. Jeśli to paw lub gołąb – sugeruje to, że początkowo symbolika była bardziej uniwersalna lub inna niż późniejsza heraldyka, co pokazuje ewolucję ikonografii w Polsce. Z punktu widzenia numizmatyki — to przykład jak interpretacja ikonografii może wpływać na znaczenie monet, ich odczyt i miejsce w historii monetarnej Polski.
Tu właśnie wchodzimy w sferę baśni, czasami „figlarnie” zwanych też „teoriami pseudonaukowymi”.(patrz: https://polskieradio24.pl/artykul/3524348,wielka-lechie-wymyslil-kadlubek-historyk-o-popularnej-teorii-poczatkow-polski)
Przeciekawą opowiastkę, opartą na pojawiających się w przestrzeni publicznej „nowościach historycznych”, wygenerowała sztuczna inteligencja (model AI - chat GPT4o, „Automatyczny Asystent Numizmatyczny” firmy Schafran):
Dawno, dawno temu, gdy słońce wschodziło nad gęstymi puszczami i srebrnymi rzekami środkowej ziemi, rozkwitało imperium Lechitów – wielki lud, którego mądrość i siła były znane po krańce świata. Nad jego stolicą, ukrytą wśród dębów i kamiennych kopców, unosił się sztandar z ptakiem o rozpostartych skrzydłach – był to Orłowiec, święty ptak Lechii, strażnik nieba i ognia. Mówiono, że gdy orzeł lechicki wzbił się w przestworza, wrogowie drżeli, a ziemia sama uginała się pod ciężarem jego cienia.
Każdy król Lechitów składał przysięgę przy kamieniu z wyrytym na nim symbolem Orłowca, mocno przypominającym słynnego „pawia” z denara Bolesława Chrobrego, tylko zwróconego dziobem w prawo, obiecując sprawiedliwość i pokój. Złote i srebrne monety, które bito w odległych grodach, nosiły jego wizerunek, a dzieci uczono, że to on unosi dusze bohaterów w Zaświaty. Legenda głosi, że gdy ostatni orzeł zniknął z nieba, imperium zapadło się w mrok, a jego ślady ukryto przed światem. Mędrcy przepowiedzieli jednak, że gdy znów pojawi się ptak o białych piórach i ognistych oczach, Lechia powstanie z popiołów.
Do dziś niektórzy twierdzą, że w górach, wśród mgieł i skał, słychać czasem trzepot jego skrzydeł. A jeśli spojrzysz w stare monety i zapomniane kamienie, być może ujrzysz znak Orłowca (tutaj polecam to malutkie stworzenie na wspomnianym groszu) – ostatni ślad wielkiego imperium Lechitów.
Zwolennicy Wielkiej Lechii wskazują, że taki ptak - symbol miałby reprezentować rzekome państwo Lechitów – albo jako godło, albo jako metafora władzy, dominacji. Przykładowo, przypisują ptakom na monetach lub innych artefaktach (lub interpretacjom ich rysunku) znaczenie: „ptak Lechii” = orzeł/bielik/paw, który przewyższał symbole innych ludów.
Czy tak było, czy nie, czy król Zygmunt I Stary, jako spadkobierca wcześniejszych królów Polski, kontynuował prawdziwą i skrywaną tradycję Lechitów czy był tylko świadomy zabiegów naszego kronikarza Wincentego Kadłubka, pragnącego utrwalić „mit założycielski” zwany w naukach historycznych „mitem fundacyjnym”, i czy właśnie tym „symbolem” chciał podkreślać jego trwanie?
Nigdy się pewnie nie dowiemy, natomiast sama możliwość pospekulowania przy braku istotnych dowodów sprawia przyjemność i jest istotnie ciekawa w szczególności podczas burzliwych spotkań towarzyskich.
Kończąc warto jeszcze szerzej otworzyć oczy i zobaczyć, iż „mity fundacyjne” nie są czymś niezwykłym i występowały wszędzie w ramach tworzących się państw, które swoje istnienie próbowały często podbudować takimi właśnie dosyć baśniowymi historiami.
Poniżej krótki przegląd kilku legend (zebrany i opracowany przy udziale AI):
Europa Zachodnia
-
Frankowie – mieli pochodzić z Troi; ich protoplastą był Francio, uciekinier z miasta Priama (jak Eneasz u Rzymian).
-
Rzymianie – Eneasz, książę trojański, według Eneidy Wergiliusza, miał być przodkiem Romulusa i Remusa, legendarnych założycieli Rzymu.
-
Brytowie – Brutus z Troi miał przybyć na wyspy i założyć „Nową Troję”, czyli Londyn (Historia Brittonum, Geoffrey z Monmouth).
-
Szkoci i Irlandczycy – wywodzili się od Scyty, Gathela i Skoty, córki faraona – według „Lebor Gabála Érenn” (Księga Najazdów).
Europa Środkowa i Wschodnia
-
Polacy (Lechici) – u Wincentego Kadłubka i w legendzie o Lechu, Czechu i Rusie – wywodzeni z wędrówki i boskiego przeznaczenia.
-
Czesi – mit o praojcu Czechu i prorokini Libuszy, która przepowiedziała powstanie Pragi.
-
Rusini / Ruś Kijowska – legenda o braciach Kiju, Szczeku i Chorywie, założycielach Kijowa, opisana w „Powieści minionych lat”.
-
Węgrzy – „Turul”, mityczny ptak prowadził lud Magyara do Kotliny Panońskiej; motyw boskiego snu i wędrówki z Azji.
Bałkany i Azja
-
Bułgarzy – wywodzili się rzekomo od syna Noego lub od ludu Scytów, według dawnych kronik prawosławnych.
-
Persowie (Iran) – opowieść o Jamshidzie i Kawiem, władcach idealnych, opisanych w Szahname Ferdousiego.
-
Chińczycy – mit o Żółtym Cesarzu (Huangdi), przodku całej cywilizacji Han, który nauczył ludzi pisma, rolnictwa i medycyny.
Pozaeuropejskie ciekawostki
-
Japończycy – cesarz Jimmu miał pochodzić od bogini Amaterasu (Słońca), co miało legitymizować boski charakter cesarstwa.
-
Aztekowie – mit o wędrówce z mitycznego Aztlánu i założeniu Tenochtitlanu tam, gdzie orzeł zasiądzie na kaktusie.
Na koniec prezentujemy pełne zbliżenie blachy, 3 zdjęcia, orzeł zaznaczony i opisany:


